NIK: mieszkania powstawały na skażonych terenach. Czy Wrocław jest na to przygotowany?

Najwyższa Izba Kontroli opublikowała wyniki kontroli dotyczącej historycznych zanieczyszczeń powierzchni ziemi na terenie Warszawy. Wnioski są niepokojące. Kontrolerzy wskazują, że część skażonych terenów nie została właściwie zidentyfikowana ani wpisana do rejestru, a mimo to powstawały tam budynki mieszkalne. Według NIK działania władz miasta, urzędów dzielnic oraz Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska okazały się nieskuteczne, a system nadzoru nad historycznymi zanieczyszczeniami nie zapewniał odpowiedniej ochrony mieszkańców.

Raport NIK: system zawiódł

Raport opisuje szereg nieprawidłowości. Część potencjalnie skażonych terenów nie została wpisana do rejestru historycznych zanieczyszczeń, nie prowadzono pełnej identyfikacji miejsc wymagających badań, a na niektórych terenach, gdzie istniało ryzyko historycznych zanieczyszczeń, powstały inwestycje mieszkaniowe. NIK zwraca również uwagę, że nie wszyscy inwestorzy zgłaszali skażone grunty do rejestru, głównie ze względu na wysokie koszty ich oczyszczenia przed rozpoczęciem budowy. Wśród najbardziej niebezpiecznych substancji wymieniono m.in. metale ciężkie, węglowodory aromatyczne, trichloroeten i tetrachloroeten.

Dlaczego ta kontrola dotyczy nie tylko Warszawy?

Ustalenia kontroli rodzą pytania, które wykraczają daleko poza Warszawę. Coraz więcej dawnych terenów przemysłowych w polskich miastach zmienia swoje przeznaczenie i staje się miejscem nowych inwestycji mieszkaniowych. Samo w sobie nie jest to niczym złym, pod warunkiem, że przed rozpoczęciem budowy przeprowadzono rzetelne badania środowiskowe, a ewentualne zanieczyszczenia zostały właściwie usunięte.

A jak wygląda sytuacja we Wrocławiu?

Takie pytania są również zasadne we Wrocławiu. Procedowany obecnie Plan Ogólny zakłada zmianę przeznaczenia części terenów przemysłowych pod zabudowę mieszkaniową. Jednym z przykładów jest rejon ul. Metalowców, gdzie dziś funkcjonuje strefa przemysłowa i działają przedsiębiorcy. W przyszłości tereny te mogą zostać zabudowane przez deweloperów.

Nie sugerujemy, że teren przy ul. Metalowców jest zanieczyszczony. Ustalenia Najwyższej Izby Kontroli pokazują jednak, jak istotne jest rzetelne badanie terenów poprzemysłowych przed zmianą ich przeznaczenia na cele mieszkaniowe i rozpoczęciem nowych inwestycji.

Kto kontroluje bezpieczeństwo takich terenów?

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt całego procesu. Obowiązujące dziś przepisy nie przewidują, aby badania zanieczyszczenia gruntu były prowadzone przez niezależny organ publiczny. W praktyce badania środowiskowe wykonywane są na zlecenie inwestora. Jeżeli okaże się, że teren wymaga oczyszczenia, również remediacja oraz późniejsze badania potwierdzające skuteczność tych działań realizowane są na zlecenie inwestora.

Rolą organów administracji jest przede wszystkim weryfikacja przedstawionej dokumentacji oraz podejmowanie decyzji administracyjnych na podstawie przekazanych wyników. Tym większego znaczenia nabiera więc skuteczny nadzór nad całym procesem, zwłaszcza że oczyszczenie skażonego terenu może wiązać się z bardzo wysokimi kosztami.

Właśnie dlatego rola organów administracji jest tak istotna. Im większe koszty i większa odpowiedzialność spoczywają na inwestorze, tym większe staje się ryzyko nadużyć. Zadaniem instytucji publicznych jest więc skuteczne kontrolowanie całego procesu oraz weryfikowanie, czy wszystkie obowiązki wynikające z przepisów zostały rzeczywiście wykonane.

Nie jest to jedynie teoretyczne ryzyko. Raport Najwyższej Izby Kontroli pokazuje, że w Warszawie system nadzoru nie zadziałał prawidłowo. Kontrolerzy wskazali przypadki, w których część zanieczyszczeń nie została ujęta w rejestrach, a niektórzy inwestorzy nie zgłaszali skażonych gruntów ze względu na koszty ich usunięcia.

Dlaczego skuteczny nadzór jest tak ważny?

Raport NIK pokazuje, że właśnie na tym etapie system może zawodzić. Kontrolerzy wskazali przypadki, w których część zanieczyszczeń nie została ujęta w rejestrach, a niektórzy inwestorzy nie zgłaszali skażonych gruntów ze względu na koszty ich usunięcia. Dlatego tak ważne jest, aby organy administracji działały z najwyższą starannością i wnikliwie weryfikowały dokumentację dotyczącą terenów przeznaczanych pod nowe inwestycje mieszkaniowe.

Pytania, na które warto poznać odpowiedź

W świetle ustaleń Najwyższej Izby Kontroli warto więc postawić kilka pytań również we Wrocławiu. Czy miasto dysponuje skutecznymi procedurami pozwalającymi identyfikować historyczne zanieczyszczenia terenów poprzemysłowych? Czy wyniki takich badań są dostępne dla mieszkańców? W jaki sposób weryfikowane są tereny, które w przyszłości mogą zostać przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową?

Raport NIK pokazuje, że skutki zaniedbań mogą ujawnić się dopiero wiele lat później. Dlatego transparentność procesu planowania przestrzennego, rzetelne badania środowiskowe oraz skuteczny nadzór organów publicznych powinny być jednym z podstawowych elementów każdej decyzji o przekształcaniu terenów poprzemysłowych pod zabudowę mieszkaniową.