54 poprawki na ostatnią chwilę. Tak Wrocław uchwala plan na kolejne dekady

Protest przedsiębiorców podczas sesji Rady Miejskiej Wrocławia w sprawie Planu Ogólnego
Blisko 1000 miejsc pracy, protest przedsiębiorców i poprawka, która miała zachować przemysłowy charakter ich terenu. Radni powiedzieli „nie”. Tymczasem 30 innych zmian do Planu Ogólnego przyjęto zaledwie dwa dni przed głosowaniem nad całym dokumentem.

Przedsiębiorcy z rejonu ulic Metalowców, Stargardzkiej i Lotniczej walczyli do końca. Najpierw składali uwagi do Planu Ogólnego, później pojawili się na posiedzeniu Komisji Architektury i Rozwoju Przestrzennego, a w poniedziałek przyszli na sesję Rady Miejskiej z transparentami: „Tu pracujemy – deweloperom dziękujemy”„Radni! Brońcie miejsc pracy!”.

Nie pomogło.

Poprawka, która miała zachować gospodarczy charakter tego obszaru, została odrzucona. Za zagłosowało 8 radnych, przeciw 19, a 7 wstrzymało się od głosu.

Według przedsiębiorców w całej strefie pracuje dziś blisko 1000 osób. Mówimy o działających firmach, które przez lata inwestowały w tym miejscu, zatrudniają pracowników i prowadzą działalność zgodną z dotychczasowym przeznaczeniem tego obszaru.

Mimo to projekt Planu Ogólnego otwiera możliwość rozwoju na części tych terenów funkcji mieszkaniowej.

Radni mogli zmienić Plan. Metalowców zmienić nie chcieli

Radni rozpatrywali dziesiątki poprawek do dokumentu, który tego samego dnia miał zostać ostatecznie uchwalony. Ostatecznie 30 zmian zostało przyjętych. Trzeba je teraz nanieść na Plan Ogólny, dlatego głosowanie nad całym dokumentem przesunięto na środę 26 sierpnia.

A więc Plan można było zmienić. Można było korygować tereny zielone, parametry zabudowy, rezerwy komunikacyjne i przeznaczenie konkretnych obszarów miasta.

Można było przyjąć 30 poprawek.

Ale poprawka dotycząca Metalowców i Stargardzkiej przepadła.

Przewodniczący klubu PiS Łukasz Kasztelowicz, którego klub wystąpił w obronie przedsiębiorców, mówił Radiu Wrocław:

„Tam zawsze był teren przemysłowy. Na siłę wciskanie tam deweloperki […] pachnie realizacją interesów pewnego dewelopera”.

To opinia radnego, nie stwierdzenie faktu. Ale skoro pada tak poważny zarzut, tym bardziej oczekiwalibyśmy od miasta przekonującej odpowiedzi na pytanie, które przedsiębiorcy zadają od początku:

jaki interes miasta uzasadnia otwieranie funkcjonującego terenu gospodarczego na zabudowę mieszkaniową?

Mieszkania nie muszą zastąpić zakładów. Wystarczy, że powstaną obok

W tej sprawie istnieje jeszcze jeden problem, który łatwo przeoczyć.

Zagrożenie dla działających przedsiębiorstw nie musi wyglądać tak, że ktoś kupi teren firmy, wyburzy halę i następnego dnia zacznie budować osiedle. Wystarczy dopuścić mieszkaniówkę tuż obok.

Na tym obszarze funkcjonują firmy transportowe i zakłady pracujące również nocą i na zmiany. Jeżdżą ciężarówki, odbywają się dostawy, pracują maszyny. To normalne elementy działalności gospodarczej prowadzonej na terenie przeznaczonym właśnie do takich funkcji.

Jeżeli kilka metrów dalej pojawią się mieszkania, pojawią się również mieszkańcy. A wraz z nimi mogą pojawić się skargi na hałas, nocny transport czy działalność zakładów. Nowi mieszkańcy będą mieli do tego pełne prawo.

Tylko wtedy trzeba zapytać:

kto właściwie stworzył taki konflikt – przedsiębiorca działający od lat na terenie przemysłowym czy miasto, które dopuściło możliwość wprowadzenia mu pod płot zabudowy mieszkaniowej?

Paradoks jest tym większy, że podczas tej samej debaty radna Anna Kołodziej mówiła o potrzebie zachowania na Kowalach bufora oddzielającego zabudowę mieszkaniową od strefy aktywności gospodarczej.

Czyli problem konfliktu tych dwóch funkcji dostrzegamy. Dlaczego więc w jednym miejscu chcemy je od siebie oddzielać, a w innym tworzymy możliwość ich bezpośredniego sąsiedztwa?

Miasto mówi o „żywym dokumencie”. Przedsiębiorcy potrzebują stabilnych zasad

Przewodniczący Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej prof. Piotr Lorens mówił podczas sesji, że Plan będzie „dokumentem żywym” i prawdopodobnie będzie w przyszłości wielokrotnie aktualizowany.

Dla urbanistów możliwość reagowania na zmieniające się potrzeby miasta może być zaletą.

Dla przedsiębiorcy „żywy dokument” niekoniecznie brzmi równie uspokajająco. Biznes potrzebuje przede wszystkim przewidywalności.

Przedsiębiorca budujący halę, kupujący maszyny, flotę czy specjalistyczną infrastrukturę nie planuje działalności do następnej aktualizacji miejskiego dokumentu. Inwestuje na kilkanaście lub kilkadziesiąt lat.

Dlatego chcielibyśmy wiedzieć, jaką gwarancję stabilności Wrocław daje przedsiębiorcom, którzy chcą tutaj inwestować? Jeżeli nawet firma działająca od lat w istniejącej strefie gospodarczej może pewnego dnia dowiedzieć się, że miasto widzi obok niej przyszłość mieszkaniową, to gdzie właściwie przedsiębiorca ma czuć się bezpiecznie?

Dzisiaj jest zakład. Jutro za płotem mogą pojawić się mieszkania. Pojutrze firma może zostać uznana za uciążliwego sąsiada.

Tak ma wyglądać miasto przyjazne biznesowi?

Plan na dekady poprawiany na ostatniej prostej

Osobnym problemem jest sposób, w jaki Plan Ogólny jest właśnie uchwalany. W konsultacjach wpłynęło ponad 11 tysięcy uwag, tymczasem w dniu planowanego głosowania radni zajmowali się dziesiątkami poprawek. Przyjęli 30 z nich, a głosowanie nad całością trzeba było przełożyć o dwa dni.

Naszym zdaniem tak nie powinno wyglądać procedowanie jednego z najważniejszych dokumentów planistycznych Wrocławia. Dlaczego tak wiele kwestii wymagało zmian dopiero w dniu, w którym Plan miał zostać uchwalony?

Co więcej, mieszkańcy nie mają realnej możliwości zapoznania się z treścią przyjętych poprawek. W BIP dostępne są wyniki głosowań, ale poprawki oznaczono numerami, bez czytelnej informacji, czego dotyczą.

W poniedziałek zmieniono Plan. W środę ma zostać uchwalony. Mieszkańcy powinni mieć możliwość sprawdzenia, co właściwie zmieniono.

Gdzie we Wrocławiu jest miejsce dla przedsiębiorców?

Sprawa Metalowców pokazuje problem większy niż przyszłość jednego fragmentu miasta. Nie każda działalność gospodarcza może funkcjonować na parterze bloku. Miasto potrzebuje warsztatów, transportu, logistyki, produkcji, magazynów i zakładów pracujących zmianowo.

Takie firmy potrzebują dedykowanej przestrzeni i stabilności planistycznej.

Jeżeli Wrocław chce być miastem przyjaznym przedsiębiorcom, nie wystarczą konferencje, strategie i deklaracje o wspieraniu biznesu.

Trzeba jeszcze zapewnić przedsiębiorcom miejsce, w którym mogą prowadzić działalność bez obawy, że za kilka lat pod ich płotem pojawi się osiedle, a oni sami z miejsca pracy staną się „uciążliwym sąsiadem”.

Przedsiębiorcy z Metalowców i Stargardzkiej poprosili radnych właśnie o taką ochronę.

Radni powiedzieli „nie”.

A w środę mają uchwalić Plan Ogólny Wrocławia w całości.